wtorek, 28 maja 2013

Nocna miniatura

   Czasem, w środku nocy pieje kogut, kiedy niebo zmienia się w szafirowy odcień granatu i za chwil parę wszystko zacznie się od nowa. Po ciężkim dniu, na szafce nocnej, stoją w szeregu uciskacze bólu. Zegarek hałasuje tykaniem. Lampa, jak ramię nieziemskiego stworzenia, momentami przygasa jakby unosiła piersi w rytm oddechu. Ptaki na chwilę ucichły, ale mam wrażenie że śpiewają całą noc, tylko o świcie robią to głośniej. Księżyc zwinięty w embrionik ucieka za leszczynę i dwa stare świerki. Łóżko jak pas startowy, kryje na drugim końcu ciało mężczyzny zawinięte w polne kwiaty i motyle.

Ta noc nie jest cicha
jest krzykliwa, hałaśliwa. 
Tupie deszczem, 
dziobem śpiewa, 
a za płotem szczeka zwierzę
co ogonem się uśmiecha. 
Panny z porcelany patrzą, 
stary niedźwiedź sziedzi pod ścianą,
co ze słomą w dużej głowie, 
jakieś pięć dych liczy sobie. 

Na dłoniach układam cieżkie skronie, krążę po nich, medytuję. Obok w oknie kołyszą się drzewa, na lekkim wietrze, okradziony z kolorów, kwitnący sitodruk. Przez wiotkie gałęzie kuka dociekliwie smutny anioł, co pod ciałem swoim miękkim, kryje małe tajemnice i zaklęcia. Dalej mały pałac szmatek, bardzo dużych i maleńkich, z których żadna w stu procentach nie jest w stanie zmory przykryć. Robię młynek jedną stopą, mielę nerwy, smutki drobne i panować nie potrafię. Na tą panią patrzę tęskno, co z fioletu aureolę ma na głowie.  Rozsypuję do snu pyłki, osrebrzone łezką w oku.







wtorek, 14 maja 2013

Ulica Krokodyli

"targowa"

tuż około mnie
w strugach deszczu
wielka rzeka sobie płynie
wszystkie serca jak kamienie
tną tą rzekę na strumienie

każdy patrzy piorunami
głowę w górze sobie niesie
albo w dole po betonie
na patyczkach ze śróbkami
połatane historjki płyną z nurtem

są tu tacy co im z zębów
psychotropy wyglądają
są też głowy pościelowe
wiecznie śpiące i posłuszne
są mimozy pod kapturem
czarne widma i potwory
co skrzydłami gniewu
otaczają swoje domy
są błyszczące złotem tyczki
co klekoczą jak koniki
kosteczkami o chodniki
są też łysi co pod skórą
toczą bitwę swą nierówną
są też tacy co nie mają
ani skrawka swojej drogi
ustępują miejsca innym
jak cień chodzą za kółkami

...a od nieba pajęczyna
na ramionach deska z gwoździem
wiatr kołysze małe lalki
płynie z deszczem gęsty tłumek
pod straganem gdzie się liczy
ile kto jest dzisiaj warty










Jeśli ktoś chętny polecam lalkową hipnozę  Ulica Krokodyli




sobota, 4 maja 2013

Spódnica jak zachmurzone niebo

   
podróże po róże
w kieszeni
schowane na później
nocne kołysanki
odłożone na półkę
szmacianka w falbankach
jak orzech w skorupie
zimuje-oczekuje

już nie protestuję

z płatków śniegu stroje
są całkiem nie moje
i ściany w kolorze
nie zdążyłam wymyślić
poczekają
może...

ten świat zakręcony
nie mój - odłożony
na potem
na jutro
bo teraz jest smutno
bo wszystko zasnęło
na chwilę
potrzebną...







Niedawno zobaczyłam w sklepie Carry spódnicę, która skojarzyła mi się z zachmurzonym niebem. Na początku chciałam ją kupić, ale potem stwierdziłam że zrobię sobie taką sama. Nie było to bardzo skomplikowane. Trzeba ufarbować spódnicę tak, żeby nie wyszło, czyli każdy da radę. Ta którą widziałam nie miała guziczków, moja ma dodatkowo liściasto-kwiatkowe guziki.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...