Przez pierwsze dni mojego wypoczynku nad nadmorską krainą rozciągały się granatowe potwory, które pluły deszczem. Oprócz zwiedzania okolicznych zamczysk, wpadliśmy na pomysł żeby zwiedzić plaże w okolicznych nadmorskich miasteczkach. Okazało się to równie ciekawe doznanie, jak analizowanie tworów ludzkich posiadających kilka wieków. Piasek rzeczywiście wszędzie jest taki sam, ale klimat jaki potrafią stworzyć przyplażowe budki, domki, ścieżki, promenadki, odpoczywające na brzegu małe, kolorowe kutry, to już inna bajka, a jak do tego dojdzie niepowtarzalny w całej historii ziemi zachód słońca, to można się rozpłynąć, bez względu na to czy pada deszcz, czy nie.
Owocem walki z moimi demonami jest malutki obrazek olejny, który stworzyłam pewnego deszczowego dnia, w maleńkim pokoiku, kiedy wszyscy towarzysze wakacyjnej podróży wybrali się na spacer po plaży. Zdecydowanie bardziej wolałam zapach terpentyny niż przemoczone ciuchy...i tym sposobem powstał mały pejzażyk burzowy z widokiem na Frombork, pamiątka z wakacji na paseczku lądu między Bałtykiem a Zalewem Wiślanym.
kurteczka, torba-wymiana z Galerią Retro w Katowicach
tunika, szal - sh
kocie oczy - nadmorski nabytek
buty, spódniczka - stradivarius
















