niedziela, 20 sierpnia 2023
Gdy zbyt długo cię nie ma...
czwartek, 14 stycznia 2021
Królową jestem o oczach z kory drzew.
***
wrastam w tą ziemię
z korzeniem dumnie stoję
przytulam słońce zamglone
kawałek lasu oddaję
na usługi lotów i śpiewów
sypialnie zimowe
królową jestem
o oczach z kory drzew
i skórą lodem skutą
pod pierzyną śniegu
pulsuje krew
dziko wyrywa się z góry
zasiadam nad nią
gdy zaczyna się zmierzch
zajadam łapczywie
nie wyję
***
***
zdjęcia: Marcin Crash
dziękuję :*
wtorek, 3 listopada 2020
Pejzażu mój, milczący.
***
Z milczenia nakładam
grubą warstwę pejzażu,
zamieniam w kolory,
szpachluję jego formy.
Szukam odcienia,
żeby oddać światło,
małe takie,
bo tyle mi zostało.
Z milczenia mieszam
barwy słów i ciepła,
których nie ma, ale
jeszcze trochę pamiętam.
Białe jak ściany,
pożółkłe jak papier,
potargane burzą,
rozerwane wiatrem.
Jeszcze trochę pamiętam.
Jeszcze mogę grzebać
w sercu, skalpelem
łąkę różą obsiać.
Pejzażu mój milczący,
weź drobinkę światła.
Najedz się troszeczkę,
żeby całkiem nie przepadła.
***
zdjecia : Agata Jureczka
czwartek, 27 sierpnia 2020
Zakochujemy się bezpowrotnie.
***
Zakochujemy się bezpowrotnie.
Jeżeli odchodzimy, to tak
jakbyśmy nigdy nie przyszli.
Czasami zbyt cicho.
Tylko się mijamy.
Nie ma dnia
bez otwierania drzwi lub zaglądania
przez dziurkę od klucza.
A blask oczy łzawi, bo
nie da się patrzeć.
Potem jest trzaskanie i zamiatanie
okruchów pod dywan.
Ktoś się szczerzy do mnie wytykając
palcem.
Kiedyś się z niego śmiałam i nie rozumiałam
dlaczego.
Ktoś idzie obok,
ramię w ramię i chichocze
podkładając nogę.
Ma dzwoneczki,
wkurwiające,
przy uszach i zęby
bielsze ode mnie.
Może stanę na wysokości
zadania?
Wycyrkluję każdy moment życia?
Nie.
"bo wiem, że to się nie uda"
sobota, 4 lipca 2020
Powietrza potrzebuję
***
powietrza potrzebuję
oddychać lasem
i ciąć przestrzeń
razem z wiatrem
plecami do wody
się odwrócić
i chłonąć niebo
w słońcu topnieć
zakopać pod drzewem
zwiędłe płatki kwiatów
w ramionach zniknąć
które zechcą przyjąć
w korony się zapatrzeć
z głową w chmurach
światłem migotać
rosą myśli spłukać
powietrza mi potrzeba
wyjść stąd na chwilę
oddać
nie pamiętać
niedziela, 14 czerwca 2020
Zabieram cię boso nad jezioro, w mgły...
spadasz mi kamieniem
wyrywasz ze snu
zabieram cię boso
nad jezioro, w mgły
dzielę na kawałki
w pączki kwiatów
sieci zroszone
i ramiona drzew
z wody pierścienie
jakbyś nie chciał zejść
tam gdzie twoje miejsce
na samym dnie
ciążą mi te bajki
zmyślone historie
chmurą się zasłaniam
bo mi mięśnie drżą
potem stroszę pióra
ciskam piorunami
po upalnym dniu
znów ktoś się popłakał
kiedy przyszła noc
poniedziałek, 25 maja 2020
Słońce czasem świeci zbyt mocno.
***
z ideałów powstałam
w błędnym kole zdarzeń
z pragnienia i niewiedzy
planu i przypadku
wiedziona chaosem
po utartych ścieżkach
przesiana z ziarnami
spadłam trochę obok
bardziej dotknięta
mocniej niewygodna
sięgająca gwiazd
nieosiągalnych
wklejona, wpasowana
w szablony kolorowe
szufladkę w małym biurku
w kłamstwach-bibelotach
wciśnięta między maski
sukienki i warkocze
byłam choć nie byłam
jestem za to teraz
wyłamana, nieudolna
ale doskonała
wtorek, 5 maja 2020
Gwiazda zmienna
***
Wiem gdzie jesteś teraz,
chociaż odwróciłam głowę.
Zasłoniłeś moje światło
oddalając się najbardziej.
Jeszcze tutaj wrócisz,
znowu będzie widno.
Potem znów odejdziesz,
znów się napatoczysz.
Byłam na peronie
wsadzić cię w ten pociąg,
ale było ciemno, cicho
i siedziałeś obok.
Patrzę sobie w niebo
ciemne jak głębina,
musi tam być miejsce
dla Mnie już bez ciebie.
środa, 8 kwietnia 2020
Łzy wędrują po łuku
***
Łzy wędrują po łuku,
kiedy leżę na plecach
i udaję twój oddech.
Upadają na szyję
w miejsca pocałunków.
Czy to się dzieje
czy nigdy nie stało?
Łzy wędrują po łuku,
gdy udaję, że pamiętam.
Jak kropelki potu
solą się wrzynają
zostawiając ślady.
Takie bezcenne
jak i nic nie warte.
Łzy wędrują po łuku,
kiedy patrzę w sufit,
który nigdzie się nie kończy.
Pod głową mam poduszkę
pełną takich smutków.
Łóżko jak pustynia,
gdzie zgubiłam drogę.
poniedziałek, 23 grudnia 2019
Po cichu rozpada się niebo...
rozpłakało się niebo
bo wiedziało, że nie mogę
ruszyć nawet powieką
oka zmartwionego
tylko z piersi do piersi
rozpycha się i szczerzy
sucha rozpacz
niema




















































