piątek, 20 czerwca 2014

Lalka II

         Zajęłam się przeżywaniem, pisaniem i naprawianiem życia i zniknęłam. Nie na zawsze jednak. Potrzeba sięgania po działania inne niż praca, dom jest niezwykle silna. Oddzielenie tych działań od codzienności też dobrze zrobiło. Poczucie wyjątkowości i ważności stało się mocniejsze. Kiełkuje sobie świadomość i siła, a uczucie jest bardzo przyjemne i nieznane dla mnie wcześniej. Mimo potworów, które kroczą ze mną i co jakiś czas zaglądają mi w oczy , by sprawdzić czy przypadkiem nie gaśnie w nich życie, idę sobie do przodu. Jeszcze nie dziarsko, to dla mnie bardzo obce, ale całkiem sprawnie. Jeżeli ta droga nigdzie mnie nie zaprowadzi , wybiorę inną, a taką możliwość uważam już za sukces...


zdjęcia Marta Tłuszcz








***

ściany falują
od wiatru jej duszy
kolory
na karuzeli wzroku
skaczą z miejsca na miejsce
dźwięki 
szczerzą kły
kiedy staje twarzą w twarz
lustro kruszy się w pył


r. 2001




sobota, 26 kwietnia 2014

Czerwona jak cegła

       Trzydziesta trzecia rocznica rozpoczęcia tułaczki przez ludzki tunel boleści. Pod czujnym okiem udało mi się dotrwać do chwili, kiedy znalazłam swoje miejsce na ziemi. To było wnikliwe oko. Nigdy nic sobie nie złamałam ani nie otarłam się o śmierć. Jedynie zepsułam sobie skrawek ciała bezpowrotnie i boleśnie, wykorzystałam moment, kiedy oko było zwrócone w inną stronę. Potem już nikt niczego nie kontrolował. Podejmowałam sobie decyzje, jak w grze, nie biorąc pod uwagę, że gdzieś popełniam jakiś błąd. Mam wciąż zakrzywione poczucie, że w pakiecie mam kilka żyć. Czy chciałabym coś zmienić? Zdecydowanie. Jedną z tych rzeczy jest lenistwo, które oplata mnie jak bluszcz. Zaniedbana pod względem panoszącej się rośliny, już prawie mnie nie ma. Jestem jak macewa ukryta wśród drzew. Coś skrywa, ale już nikt nie pamięta co. Sama zaplotłam się w kokon i złożyłam do grobu. Więc przydałby mi się mały porządek na stole, gdzie panoszy się stado farb, pędzli i materialnych osobliwości z historią nadgryzioną wilgocią lub kornikiem. Stare zdjęcia, skrzyneczki, listewki...Nie ma na co czekać. Dałam sobie spory zapas. Przez siedem lat muszę uporządkować ten stół, a śmieci wysłać w świat jako wartościowe dzieła. Jeżeli ktoś chciałby mi czegoś życzyć, to właśnie tego...












wtorek, 22 kwietnia 2014

Stokrotki, wróżki i kryształy światła

    Jak przez serce strzała uczuć lub śmierci, czasem przez życie przemknie strzała czasu, który zakrzywia przestrzeń. Ludzka energia wypływa ze środka, z potrzeby dotknięcia jakiegoś innego obrazu rzeczywistości i tworzy zupełnie inny świat. Kobiece ciało wyłania się z warstwy skostniałej struktury, w białej szacie, jak przebiśnieg walczący z mrozem. Odkrywa swoją delikatność, przeźroczystą, cienką skórę wrażliwości. Budzi pragnienie piękna, subtelności. Odkrywa tęsknotę za baśniowym światem. Odkrywa swoje serce, które staje się nagie i bezbronne. Kobieta ulotna, kobieta wróżka, kobieta gładka jak kwiatowy płatek i delikatna jak dmuchawiec...Jej marzenia o świecie pełnym magii...na chwilę spełnione...











Piękne Wróżki które odwiedziły mój ogród i szafę Panna Lila i Panna Marta

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Niedopowiedziane

  Jak listy, kolorowe i pachnące, wysyłam tkaninowe marzenia, infantylne pamiątki. Groszki, truskawki, różyczki, stokrotki wędrują to tu to tam, wywołując uśmiech. Nawet beż stał się kolorem, płowy granat jest nie do przyjęcia...Trochę zaczęłam się wybielać, ale jakoś bez przekonania, bo zimno znowu i wietrznie, a płatki drzew owocowych fruwają i przyklejają się do zimnej, zmoczonej deszczem ziemi. Szarzeją. Gałęzie obrastają w liście i przestają pachnieć. Jestem ciągle czarna, rozmazana. Momentami przybieram kolor zachmurzonego nieba lub liścia zamienionego przez zimę w szkielet. Uszczuplam cebulę, ale owijam się grubym szalem. W prostocie szukam szczegółu, który rozbije moją ponurość. Czasem jest to warkocz, czasem wijący się frędzel, nierówna faktura, czasem kamień księżycowy lub kryształ pełen światła, a czasem chciałabym by było to nic. Tylko lejąca tkanina, bezbarwna, bez potrzeby upychania pod nią falującego ciała, wolna stopa, delikatnie otulona prostym szyciem, gładka dłoń, lekkie włosy, puste uszy i myśli...Takie wniebowzięcie bez obciążeń. Spacer w chmurach, taniec z wiatrem...Lecz...unikanie nałogów słabo mi idzie i staję się coraz cięższa...Zamiast nieba, ciągnie mnie do ziemi, czarnej, brunatnej, masywnej, przybliżam się ciężarem do niej...i dlatego wolę być taka niedopowiedziana, jak ziemia niczyja...






sukienka, szalik, kamizelka, sweter, buty - sh

poniedziałek, 24 marca 2014

Sammydress

     Zawsze chciałam to zrobić. Wybrać najfajniejsze produkty ze sklepu i prawie je kupić, czyli wrzucić na półkę ulubionych i na bloga. Gdybym była milionerem przepuściłabym wszystko na ciuchy (oczywiście droczę się). Podoba mi się wyjście, które umożliwia wirtualne dodawanie przedmiotów do ulubionych, które można sobie potem obejrzeć i poczuć się prawie tak, jakby leżały w szafie, czasem zdecydować się na coś co naprawdę nam jest potrzebne, lub naprawdę nam się podoba. Ostatnio szperałam sobie po sklepie Sammydress. Pewnie zauważyłyście, że zaczął się tu przewijać ostatnio. Takie małe lokowanie produktu u Cynamoony. Pojawiła się taka możliwość, więc z ciekawości korzystam z niej. Do tego czuję się jak modowy wróżbita wybierając to, co aktualnie mi w duszy gra. Przedstawiam wam parę produktów do których wzdycham i jestem ciekawa, czy podzielacie moje achy, bo moje wybory są dość specyficzne...


Sznurówki do nieba i ciężar, czasem odchudzony bielą.
1. , 2. , 3. , 4. , 5. , 6.

Asymetria, futurystyczna wizja spękaliny, czarna biżuteria i kocia mistyka.


piątek, 14 marca 2014

Oplątana sznurami

   Przyciskam do skroni rozedrgane dłonie. Wędruję chaotycznie mając nadzieję, że któryś dotyk sprawi ulgę. Szukam tego miejsca, ale ono jakby zdwojone, potrojone, powielone do tysiąca, miliona wędruje kanałami pod skórą mojej głowy. Wgniatam oczy szukając spokoju.  Wędruję krawędzią kości oczodołu nagniatając opuszkiem palca coraz mocniej i...nic...zupełnie nic się nie dzieje. Wzrasta potrzeba odłożenia głowy na bok, wykręcenia jak żarówkę, pozbycia się na chwilę chociaż, żeby nabrać powietrza, tupnąć nogą, zamknąć na moment oczy. Zamykam, a w ciemności wyobraźnia kreuje jeszcze większego potwora. Zawisam więc na łokciach szukając jakiegoś ciemnego punktu, który nie będzie strzelał pociskami światła i kolorów w moje opuchnięte źrenice. Zapada zmrok, szklanka musuje szarlatańską miksturę, która nie pomoże, ale lubię stworzyć choć pozory jej siły. Sen...czasem koi...czasem przychodzi szybko i uzdrawia...Woda, w wodzie rozpuszczają się demony, święcona, czysta, nieskazitelna, obmywa i zabiera...Chyba nie bez powodu wciąż wybieram kajdany i sznury...Moja podświadomość kreuje moją rzeczywistość...a potem muszę się oczyszczać...










zaplątany sweter - SAMMYDRESS, buty - Venezia, płaszcz, torba, szalik, spodnie - sh


poniedziałek, 3 marca 2014

Szare faktury

      Poranek okryty chmurnym płaszczem z odcieni szarości...Potargany wiatrem, rozpruty dźwiękami ciężkich maszyn i szczekania psów. Chwilami zapada kompletna cisza. Nikt nic nie mówi, nikt nic nie robi, ściany domu blokują najmniejszy szum. Potem znowu słychać maszyny, psy...gdzieś z wewnątrz dobiega nieskazitelny chichot, tupot małych stóp, rozmowy...i znowu cisza. Zaszyta przy królewskim stole popijam kawę czekając na dzień. Wprowadzam do gry małe, białe pionki. Nadają rozmachu wszelkim działaniom. Blokują dostrzeganie niewygodnych faktów, to jak czytanie do śniadania gazety z pozytywnymi informacjami. Tak bardzo lubię ten moment, że nie mam ochoty wstać od stołu. Przedłużam tą chwilę do czasu, kiedy w salonie pojawią się inni domownicy. Wtedy to znak, że dzień się zaczął i trzeba coś z nim zrobić...Ten dzień na zewnątrz już napisał się zimnem i szarością, w środku jest jeszcze niesprecyzowany i niezaplanowany...Kawa się kończy, na schodach słychać kroki....











futerko - calliope, spódnica, szal, bluzka - sh, buty - venezia, torba - bershka, pierścionki - vintage
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...