Zajęłam się przeżywaniem, pisaniem i naprawianiem życia i zniknęłam. Nie na zawsze jednak. Potrzeba sięgania po działania inne niż praca, dom jest niezwykle silna. Oddzielenie tych działań od codzienności też dobrze zrobiło. Poczucie wyjątkowości i ważności stało się mocniejsze. Kiełkuje sobie świadomość i siła, a uczucie jest bardzo przyjemne i nieznane dla mnie wcześniej. Mimo potworów, które kroczą ze mną i co jakiś czas zaglądają mi w oczy , by sprawdzić czy przypadkiem nie gaśnie w nich życie, idę sobie do przodu. Jeszcze nie dziarsko, to dla mnie bardzo obce, ale całkiem sprawnie. Jeżeli ta droga nigdzie mnie nie zaprowadzi , wybiorę inną, a taką możliwość uważam już za sukces...
zdjęcia Marta Tłuszcz
***
ściany falują
od wiatru jej duszy
kolory
na karuzeli wzroku
skaczą z miejsca na miejsce
dźwięki
szczerzą kły
kiedy staje twarzą w twarz
lustro kruszy się w pył
r. 2001
































