piątek, 3 sierpnia 2012

Miasto

  Wśród ciężkich ścian kamienic i nowoczesnych wieżowców temperatura powietrza osiąga takie poziomy, że spod stóp przechodniów, którzy mnie mijają na chodniku, unosi się pustynny kurz i uciekają jaszczurki. Ludzie kurczą się na moich oczach, wzdychają, wycierają się, przystają by odpocząć,  a ich kolorowe torby z zakupami lgną do ziemi niczym głazy, jakby ta zwiększyła swoją siłę przyciągania.. Słońce rozchyla świetlne ramiona i tuli wszystko bez wytchnienia. W mieście panuje ciągły szum, nie cichnie nawet na setną sekundy. Nie istnieje tu  choćby skrawek przestrzeni, której nie zapełniałyby warkoczące silniki aut, a od czasu do czasu, wyjące do prażącego słońca, karetki pogotowia. Futurystyczna machina napędzana pieniądzem, śmierdząca spaliną, migocząca od świateł, krzycząca z wystaw sklepowych, już nie szara, ale agresywnie kolorowa, jest głośna, szybka i niebezpieczna.
…A w tym tłumie dźwięków,  gorących oddechów i płonących od temperatury budynków, przemieszczam się ja… Ja -  pochodząca z  zakamarka świata, gdzie słychać trzepot skrzydeł motyli, które wyglądają tak,  jakby artysta malujący zachód słońca strzepnął zawartość pędzla w przestrzeń… Z zakamarka świata, gdzie trawnik rośnie dwa razy szybciej, kwiaty są większe i mają piękniejsze kolory a pszczoły są pijane od ich woni,  gdzie słońce chowa się na łące a wieczorami pod niebem buszują trzmiele, gdzie pachnie lawenda i macierzanka, gdzie kwitną mieczyki i malwy, gdzie bajka miesza się z tu i teraz, a sen i marzenia nielegalnie przekraczają granicę rzeczywistości…
…Ale ja się nawet cieszę, że mój czas chwilowo pisze miejską historyjkę, że mogę podjechać tramwajem dwa przystanki i ciągle będzie miasto. Oprócz kilku sklepów, do których nie muszę specjalnie jechać autem, mogę zaliczyć ławkę w parku, na chwilę, na jednego papierosa i na kilka myśli o życiu, że co dwa kroki można się gdzieś napić kawy i że mogę być anonimowym dopełnieniem tłumu…
  Teraz odpoczynek, a za moment znowu wstanę i pójdę przed siebie, bo takie właśnie jest miasto, że można iść w każdą stronę, bez celu, a zawsze gdzieś się dojdzie… Potem z radością wrócę do domu, znowu napiję się kawy, siądę na huśtawce, wyciągnę nogi i będę leczyć odciski, pamiątki miejskiej wędrówki i będę się wsłuchiwać w ciszę delikatnie tylko muskaną dźwiękami natury…







***

czwartek, 2 sierpnia 2012

Weselna wiedźma

    W tej kreacji pojechałam sobie troszkę na gotycko. Zmęczona elegancją zalewającą weselne panny i panie, starałam się rozbić pompatyczność i sztywność owych trendów. Walczyłam jednocześnie żeby nie wyglądać jak wiedźma wybierająca się na Castel Party, ale nie do końca jestem przekonana czy mi to wyszło. Jednak w tym wypadku jestem mało krytyczna w stosunku do siebie i nie przykładam się za bardzo do kanonów, nawet kosztem dobrej reputacji. 
Gorsecik w paski, (jeden z mych ulubionych motywów) zakupiłam drogą internetową. Kiedy przyszedł był idealny, ale po kuracji odchudzającej okazało się, że miseczki pozostawiają sporo miejsca na dodatkowe elementy cielesne. Nadmiary w biuście zawsze były moją zmorą, więc wizja zwężania miseczek została przyćmiona radością posiadania mniejszego biustu!!!Przeróbki się udały i gorset miał swój debiut. Nie pomyślałam tylko o tym, że po kilku godzinach spożywania smacznych, kuszących potraw  i weselnego trybu siedzącego, usztywnienia w gorsecie zamiast trzymać talię zaczną stopniowo poddawać się rozciągającemu się żołądkowi. Pod koniec balangi miałam już oponkę zamiast talii, nawet jak stałam, ale przynajmniej była kupa śmiechu.
Fioletowa spódnica pękająca od barokowych falban to mój dawny twór, kiedy jeszcze miałam czas na to, żeby zajmować się takimi rzeczami. Był to też okres kiedy wszystko w mojej szafie było czarne albo fioletowe, stąd taki kolor. Tak naprawdę założyłam ją pierwszy raz. Przez te wszystkie lata, a było ich ponad 10, od czasu powstania, przeturlała się przez kilka szaf i zaliczyła dwie przeprowadzki. Mój barokowy tworek,  kizi mizi, jestem wdzięczna losowi, że zdołałam się w nią wcisnąć.
Nie zabrakło mi wspomnień. Na weselu owym grał zespół, który przygrywał mi jak sama byłam białą księżniczką balu.  Ta sama energia, te same utwory i szał ciał sprawił, że zapomniałam się i wyszłam po raz pierwszy z cudzego wesela o piątej nad ranem. Trochę popłakałam, bo zobaczyłam w swych wspomnieniach kogoś, kogo już w moim życiu nie ma, a był mi bardzo bliski. Księżyc świecił mocno, wkoło krążyła burza, obok mnie wszystko było na chwilę pozbawione sensu i myślenia. Świat przestał istnieć, codzienność odpłynęła...










niedziela, 29 lipca 2012

Renesansowa sukienka

    Rozczochrana i nieumalowana, za to w malowniczej sukience jak renesansowe płótna, odwiedziłam Elbląg. Już raz miałam w swojej szafie tego typu suknię, ale coś mi strzeliło do głowy i ją wydałam. To było jakieś szczególne zaćmienie. Potem bardzo żałowałam i szukałam, szukałam...Tą którą tu prezentuję znalazłam we Fromborku i cudem zakupiłam, bo weszłam do sklepu tuż przed zamknięciem...czego nie byłam świadoma, bo okazało się że miasto Frombork zamiera około godziny 16.00, czyli dosyć wcześnie.
   Nie każdemu trafią do gustu romantyczne wzory pełne rozmachu i bogactwa, do mnie trafiają, mam słabość i pod tym względem jestem pozbawiona myślenia...a jeżeli coś przypomina malarstwo z jakiejkolwiek epoki, to już reaguję jak ćma na światło, czy fason ciekawy czy nie, wciskam się w coś, bo karmi mnie to dobrą energią. Muszę niebawem zaprezentować Wam suknię we wzory z obrazów Klimta, czyli moje najcudniejsze malownicze wdzianko, jakie mam.










...Spacerując po Elblągu o zachodzie słońca znalazłam uliczkę, którą postanowiłam uwiecznić jako kolejne wakacyjne dzieło plenerowe.



***

wtorek, 24 lipca 2012

Burzowe wakacje

    Przez pierwsze dni mojego wypoczynku nad nadmorską krainą rozciągały się granatowe potwory, które pluły deszczem. Oprócz zwiedzania okolicznych zamczysk, wpadliśmy na pomysł żeby zwiedzić plaże w okolicznych nadmorskich miasteczkach. Okazało się to równie ciekawe doznanie, jak analizowanie tworów ludzkich posiadających kilka wieków. Piasek rzeczywiście wszędzie jest taki sam, ale klimat jaki potrafią stworzyć przyplażowe budki, domki, ścieżki, promenadki, odpoczywające na brzegu małe, kolorowe kutry, to już inna bajka, a jak do tego dojdzie niepowtarzalny w całej historii ziemi zachód słońca, to można się rozpłynąć, bez względu na to czy pada deszcz, czy nie. 
    Owocem walki z moimi demonami jest malutki obrazek olejny, który stworzyłam pewnego deszczowego dnia, w maleńkim pokoiku, kiedy wszyscy towarzysze wakacyjnej podróży wybrali się na spacer po plaży. Zdecydowanie bardziej wolałam zapach terpentyny niż przemoczone ciuchy...i tym sposobem powstał mały pejzażyk burzowy z widokiem na Frombork, pamiątka z wakacji na paseczku lądu między Bałtykiem a Zalewem Wiślanym.










kurteczka, torba-wymiana z Galerią Retro w Katowicach 
tunika, szal - sh
kocie oczy - nadmorski nabytek
buty, spódniczka - stradivarius






niedziela, 22 lipca 2012

Gotycki płaszczak w zamkowej otulinie

     Dotarłam cało i zdrowo nad wybrzeże naszego mrocznego morza. Pogoda wyjątkowo jest płaczliwa, więc zwiedzamy okoliczne zamki, zameczki, stare miasteczka i katedry. Biegam oczywiście najczęściej w gumiakach, bo z powodu pogody jest to bardzo aktualne teraz obuwie. Na wieży fromborskiego kompleksu zamkowo-katedralnego sfotografowałam przede wszystkim mój najnowszy nabytek z okolicznego sh, czyli iście gotycki płaszczak. Początkowo ciężko było mi przełknąć żakard przypominający kanapowe wyroby, ostatecznie jednak jego krój, ozdobne tasiemki, zapięcie i cudny kaptur przekonały mnie do niego na tyle, że przez kilka dni był nieodłącznym elementem mych kreacji. Świetnie wpasował się w ceglane mury pamiętające kilka wieków. Teraz cieszę się drobinkami słońca, więc zawisł w szafie, ale nie sądzę aby to było jego jedyne pięć minut. Po powrocie do domu z pewnością nie zostanie przeze mnie zapomniany. 
   Natomiast ja fruwam jak szalona po tych starych budowlach i fotografuję posadzki, mozaiki, freski, rzeźby, obrazy i puchnę od pomysłów, bo kolorystyka i przeróżne techniki inspirują niesamowicie. Już obmyślam i zapisuję, co będę testować w skromnych murach mojego domu...






buty - bershka
 tunika - pamiątka z wakacji
spódniczka - h&m, sh
płaszczak - fransa, sh w Stegnie
 wisior -jakaś sieciówka, już nie pamiętam

niedziela, 15 lipca 2012

Podróże w czasie

    Zawsze kiedy mam wyjeżdżać rozdrabniam się na dwie przestrzenie czasowe. Widzę wyraźnie każdy swój ruch, każdy gest, zamyślenie, wyostrza mi się najmniejsza rzecz, gdzie ją odkładam, co czuję, jakie słyszę dźwięki, zapachy...Za każdym razem analizuję, czy mogłabym już nie wrócić i każdą tą rzecz robię z myślą, że może to być ostatnia moja podróż. Przeżycie jest niezwykłe, w ten sposób jakby przenoszę się w czasie, z przyszłości w przeszłość i przeżywam na nowo, to co mogę stracić za chwilę. Tak ze zdwojoną siłą przytulałam mojego psa, wiedząc że kiedyś mnie opuści. Dzisiaj już go nie ma, ale ja zawsze mogę wrócić do tego momentu, kiedy miałam tego świadomość, tam do tego miejsca, znowu klęknąć przy koszu wiklinowym i wytargać zaspanego, kudłatego kundla i przytulić moje ukochane zwierze. Jest jeszcze parę takich tuneli w moim życiu, do miejsc z dzisiaj do wczoraj. Chciałabym móc dalej je tworzyć i wyjeżdżając dzisiaj jeszcze wrócić...






sukienka, torebka - sh, buty - allegro, wisiory - sh i new yorker
***

wtorek, 10 lipca 2012

Kremówka

    Sukienka, którą dzisiaj prezentuję przeleżała ponad rok pod stołem z maszyną do szycia. Znowu skusiłam się na groszki. Pewnie nie kupiłabym jej gdyby nie ta groszkowa kokardka. Była na mnie za duża i musiała swoje odczekać, żebym ją do siebie dopasowała, może i dobrze, bo rok temu był ze mnie bardziej okazały pączek i w tym roku, żeby ją założyć, pewnie znowu musiałabym ją przerabiać, a znając natłok moich przeróbek w planach, skończyłaby na kolejnym roku leżakowania pod stołem. Początkowo miałam zamiar jeszcze ją skrócić, ale pomyślałam że taka długość ma też swoją rację bytu w przepastnej szafie. Kolor ma jak nadzienie kremówki i jest prawdziwym retro rarytasikiem.






sukienka - vintage, sh, buty - promod, kuferek - nanu nana, pasek - sh
***
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...