W kroplach deszczu spowity dzień. Odkurzone liście spływają kolorami. Choinki w kryształowych koralach zaglądają przez okno. Niebo się szarzy, brudne, bezpłciowe spada...Trawnik błyszczy od bogatych, złoto-czerwonych haftów, których jeszcze nikt nie zdołał zagrabić. Niektóre drzewa machają już łysymi kikutkami. Brzoza pełna jeszcze złota, a nawet zieleni nie wie, że za parę dni straci głowę. Stara gruszka nie wie, że na wiosnę już nie zakwitnie. Śmiercionośne plany w toku deszczowego dnia nabierają ciężaru, jak wody. Dom zamyka tęsknoty i potrzeby. Siedzę przy szarym stole i wymyślam je sobie. W garnuszku z jeżyną poparzona mięta uwalnia aromat doprawiony miodem. Jeszcze dziś zacznę przymykać sobie przed nosem drzwi...a może uchylać...Motyl pofrunie mimo deszczu, wystarczy go tylko wypuścić z pomieszczenia, w którym nie potrafi się odnaleźć.
bluzka, kurtka - sh, buty - new look, spódnica - orsay, wisiorek - cubus
Przypominam, że czekam jeszcze dzisiaj na imiona dla pajączka.
Przypominam, że czekam jeszcze dzisiaj na imiona dla pajączka.












