środa, 16 października 2013

Szarówka...

     W kroplach deszczu spowity dzień. Odkurzone liście spływają kolorami. Choinki w kryształowych koralach zaglądają przez okno. Niebo się szarzy, brudne, bezpłciowe spada...Trawnik błyszczy od bogatych, złoto-czerwonych haftów, których jeszcze nikt nie zdołał zagrabić. Niektóre drzewa machają już łysymi kikutkami. Brzoza pełna jeszcze złota, a nawet zieleni nie wie, że za parę dni straci głowę. Stara gruszka nie wie, że na wiosnę już nie zakwitnie. Śmiercionośne plany w toku deszczowego dnia nabierają ciężaru, jak wody. Dom zamyka tęsknoty i potrzeby. Siedzę przy szarym stole i wymyślam je sobie. W garnuszku z jeżyną poparzona mięta uwalnia aromat doprawiony miodem. Jeszcze dziś zacznę przymykać sobie przed nosem drzwi...a może uchylać...Motyl pofrunie mimo deszczu, wystarczy go tylko wypuścić z pomieszczenia, w którym nie potrafi się odnaleźć.

  


bluzka, kurtka - sh, buty - new look, spódnica - orsay, wisiorek - cubus

  Przypominam, że czekam jeszcze dzisiaj na imiona dla pajączka.

piątek, 11 października 2013

Mrrrrauuu

      Pewne podsumowania i definiowanie mojej rzeczywistości sprawiają, że zaczynam się czuć tak jak po nieprzespaniu dwóch nocy. Zatracam poczucie co jest prawdziwe a co nie, myśli uciekają w głębię głowy. Suną kanalikami połączeń nerwowych, zapętlają się w emocje. Czasem na stycznej coś zaskwierczy i prawda wygląda już zupełnie inaczej niż widzą ją inni. Jeszcze nie wiem nic, niedługo będę wiedzieć jeszcze mniej, a Ci lepsi ode mnie powiedzą mi jak żyć, żeby nie umierać...


      Mogę sobie czasem kota ponosić, brzmi realnie, ale najlepiej żeby nie gubił sierści, to już brzmi dziwnie, a jednak kota noszę i sierści nie gubi. Układ idealny.






buty- new look, torba- batica, komin- new yorker, sweter -sh, kot -house

KONKURS - IMIĘ DLA PAJĄKA

....A teraz mały konkursik dla wtajemniczonych. Jak już wiecie w mojej łazience mieszka pająk, stary, wyleniały i mało urodziwy, ale to moja relikwia z dzieciństwa. Nie wiem jak to się stało, ale pająk nie posiada jeszcze imienia. Poproszę więc Was o jakieś fajne imię dla staruszka. Mile widziane wierszyki, to sobie powieszę w rameczce:) Nagroda skromna, jak pająk, mała torebeczka, którą sama uszyłam, do tego miś na osłodę:) Odpowiedzi konkursowe poproszę na adres mailowy evulaa@wp.pl do 16.10.2013 (włącznie). Obiecuję, że wszystkie opublikuję wraz z informacją o zwycięzcy. Już nie mogę się doczekać. Tylko nie zróbcie mi wstydu i wymyślcie chociaż jedno imię ;)


nagroda:


sobota, 5 października 2013

Łazienka

     Z racji tego, że w pewnym momencie prowadzenia tego bloga zaczęłyście mnie namawiać na pokazanie fragmentów domu, składam na wasze monitory wpis typowo wnętrzarski. Jest to moja łazienka. Pomieszczenie chyba najbardziej skończone. Są tylko trzy rzeczy, które chciałabym w niej zmienić, mianowicie górne oświetlenie, umywalkę (nie polecam zaczynania projektowania łazienki od zakupu umywalki;)) i firankę w drzwiczkach. Cała reszta nawet mnie nie drażni. Czarny sedes i czarny przycisk są dość nowe, założone ok trzech miesięcy temu. Był to brakujący element, który bardzo chciałam tu zobaczyć. Poprzedni sedes i przycisk powędrowały do drugiej łazienki, ale na efekty trzeba będzie jeszcze poczekać...Lalki to część mojej małej kolekcji. Reszta przebywa i straszy w sypialni...Sama malowałam sufit na srebrzysty grafit, sama robiłam mozaiki na blacie i pod prysznicem, malowałam też lustro bo było złote (aniołki mogłyby odfrunąć, byłoby przyjemniej), malowałam też meble na biało i maszynę...Dużo zrobiłam sama, bo potrafię i dobrze, bo nie stać mnie na gotowce moich wymysłów. Na szafce wiszącej siedzi pająk i przyszedł mi do głowy pomysł na pierwszy konkurs na moim blogu, ale ogłoszę go w następnym poście:)
    Pakunek z poprzedniego posta spuściłam w tym mrocznym "kiblu"...dosadnie...i już...











sobota, 28 września 2013

Pakunek...fragment psychoterapii

     Od tygodnia próbuję się pozbyć pewnego pakunku. Pakunek jest bardzo ciężki, mimo że jego zawartość można schować w małej kieszonce. Tak go noszę odkąd złożyłam obietnicę. Obietnice nie zawsze są łatwe do spełnienia. Tym samym pakunek nabiera jeszcze większej ciężkości. Noszę go przy sobie, żeby oczyszczenie nabrało rytualnego charakteru. Nie znalazłam jeszcze odpowiedniego miejsca. Okazało się to trudniejsze niż myślałam...Czekam więc na okazję. To trochę zaprzecza przedsięwzięciu, ale sądzę, że jak ponoszę ten ciężar po mieście, a potem go zrzucę, będzie to równoznaczne z wyciągnięciem pakunku spod szafy, pójściem z nim w obranym kierunku i unicestwieniem go w teatralny sposób. Nie spotka mnie żadna nagroda, raczej poczuję się jakbym zamknęła przed sobą drzwi i nie wiedziała co dalej....




Łańcuch od Sivki - mój brakujący element:)

piątek, 20 września 2013

Czarno to widzę...

     Jestem jak człowiek bez dna, ciągle go szukam, żeby się odbić. Moje bajki poszły znowu spać lub zostały tam gdzie świeci słońce. Ja zostaję narazie na głębinach i szukam miejsca, z którego mogę znowu wystartować. Jak tu ciemno widać po mnie...Taka teraz jestem, kolory odrzucają mnie jak potrawy, których nie mogę przełknąć...Nie krzywdzę sobie, dobrze mi robi ta hibernacja, zabezpieczam się skorupką prostoty i koloru, który dobrze kryje...




....wszystkie rzeczy pochodzą z lamusa mojej szafy....

poniedziałek, 29 lipca 2013

Wakacyjne podróże

   Wczuwam się w rolę wampira, popijając z babcinej szklanki w ratanowym koszyczku, wyssaną z buraków krew. Dociera północ, a ja w porywach pakowania wchodzę na chwilkę  w wirtualny świat, żeby dodać ostatni przed podróżą post. W trakcie zapewne będzie z tym już problem. 
     Czeka mnie jeden dzień we Wrocławiu, odświeżanie dawnych rejonów, które mogły zostać moim drugim domem i koncert zespołu  Deep Purple, który w moim życiu rodzinnym odgrywa wyjątkowo ważną rolę. Następnie męcząca podróż do miejsca równie kultowego, czyli Dolina Charlotty i koncert Santany, może już nie tak ważny, bo nie jest to twórca obecny na mojej top liście, koncert jest bardziej istotny dla mnie z powodu pewnego zespołu support'ującego. Z czego cieszę się najbardziej, to fakt, że znowu zobaczę morze, podreptam śladami mew i nacieszę się jodowym wiatrem...a potem już tylko sielanka w rejonach Gór Stołowych i plany zdobywania szczytów...Trochę się najeżdżę, ale po to są wakacje...










zdjęcia MARTA TŁUSZCZ http://www.rock-photos.pl/

środa, 24 lipca 2013

Wianek i koronki

    Z koronkami to jest tak, że nigdy ich dość. Przynajmniej raz w roku przypęta mi się coś do szafy, co ma misternie tkane ciało. Jest w tej tkaninie coś, co niesie nutkę dawnych czasów. Jej struktura jest jak filigranowa biżuteria lub gotycka architektura. Jest pyszna, elegancka i w każdym kolorze jej do twarzy. Moje oczy jak opętane garną się do niej ilekroć gdzieś przemyka, łapczywie chłonę każdy jej detal....
    W tym roku odważyłam się na krem w wersji maxi, cały z koronek...
    Na głowie mam kwietny wianek, zrobiony ze sztucznej, giętkiej gałązki . Była tak długa, że wyszły mi dwa wianki, na wypadek gdyby jeden zwiędł (?).








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...